…do zobaczenia!

Po prawie 7 latach i wielu postach, przyszedł czas na ten najtrudniejszy. efekty uboczne zaprowadziły mnie dalej, niż sądziłam, że mogą; trudno mi zliczyć wszystkie dobre rzeczy, które zadziały się dzięki temu miejscu w sieci.

Od momentów ekscytacji nową marką, idealną plisą i połączeniem kolorów, po nocne wyprawy na pokazy i wieczory spędzone z komputerem na kolanach. To były jedne z fajniejszych chwil, które motywowały do dalszej pracy. Obiecałam sobie jednak, że efekty będą ze mną tak długo, jak długo bedą sprawiać mi przyjemność i dawać satysfakcję.

Dziękuję za to, że dawaliście o sobie pisać i za to, że czytaliście – to był super czas! efekty zostają i całe ich przepastne archiwum, pełne marek, których juz nie ma i takich, które odnoszą teraz ogromne sukcesy, jest (i będzie) do Waszej dyspozycji. Czuję jednak, że to moment, w którym musimy się pożegnać. Na pewno się jeszcze spotkamy, bo pamiętajcie: coś się kończy, coś się zaczyna!

Mam nadzieję, że do zobaczenia niebawem w innym miejscu i okolicznościach :)

natalia siebuła – HER

Czego brakuje mi w modzie? Jeszcze do niedawna krzyczałam „klasyki!”, chwilę później – „odrobiny szaleństwa”. Teraz nie mam wątpliwości, że przede wszystkim czekam na trochę skromności i to nie tylko tej odczytywanej z zagięć materiału, linii szwów i głębokości dekoltów. Tej prawdziwej, wynikającej z marki, a dokładniej z osoby, która za nią stoi. Kiedy wczoraj rozmawiałam z Natalią Siebułą o premierze jej najnowszej kolekcji, HER, nie zdradziła mi nawet nazwy. „A takie tam rzeczy zrobiłam, wiesz…” – tymi słowami ucięła dalsze pytania. I właśnie „takie tam rzeczy” sprawiły, że pierwszy raz od kilku miesięcy mam ochotę napisać coś o ubraniach.

natalia siebula her wiosna 2017unspecified

Ponownie sobie zaprzeczę: dopisywanie filozofii do ciuchów w ogóle mnie nie interesuje. A przecież w HER nie ukrywam nawet, że najważniejsza jest kobieta. Muzą kolekcji została piękna Paulina Kowalik, ale to nie oryginalna uroda i filigranowa figura sprawiają, że zdjęcia przegląda się z taką przyjemnością. Natalii od kilku sezonów udaje się pokazać w sesjach coś, w co zawsze nieco powątpiewałam. Charakter. Od atmosfery, przejdźmy jednak do ubrań, bo to w końcu na nie czekałam najbardziej. Jak to u Natalii, jest sporo czerni (dzięki różnym fakturom widzimy ją w kilku odsłonach), a tuż obok – intensywna czerwień (kojarząca się z romantyczną odsłoną „czułość” sprzed kilku lat). Natalia bez skrępowania czerpie z ubrań, które znajdziemy w szafach naszych mam i babć – znajdziemy tu bufiaste rękawy, szerokie spodnie tuż za kolano, marszczenia, wiązania i kopertowe dekolty. Cieszy mnie, że obok sukienek (które od zawsze są znakiem rozpoznawczym Natalii), pojawiają się też odważniejsze formy: garniturowe spodnie, wiązane marynarki. Projektantka zręcznie przemyca trendy – gdzieś od niechcenia dorzuca trochę falbanek, w innym miejscu proponuje zwiewne przezroczystości. W jej wydaniu nawet męskie, luźne fasony są zaskakująco przystępne i… zmysłowe. Może to sprawa stylizacji (apaszki to bardziej ukłon w stronę wybiegów, czy wspomnienie lat 50.?), może dużej biżuterii (Anna Ławska). Natalia zostawia sporo miejsca na własną interpretację. I skromnie odsuwa się na dalszy plan. Bo przecież te rzeczy mówią same za siebie.

natalia siebula her wiosna 2017unspecified-2natalia siebula her wiosna 2017unspecified-3natalia siebula her wiosna 2017unspecified-4natalia siebula her wiosna 2017unspecified-5natalia siebula her wiosna 2017unspecified-6natalia siebula her wiosna 2017unspecified-7natalia siebula her wiosna 2017unspecified-8natalia siebula her wiosna 2017unspecified-9natalia siebula her wiosna 2017unspecified-10

natalia siebuławww | fb | ig

Zdjęcia – Piotr Czyż, muza/modelka – Paulina Kowalik, stylizacje – Mateusz Kołtunowicz, makijaż – Paulina Serwatka, biżuteria – Anna Ławska, podziękowania – Paweł Pniewski, Małgorzata Cegieła, Roman Wróbel

Moye – Afterglow

Niedziela: po bieżni i długim spacerze czas do… łóżka. A jeśli cały dzień mamy spędzić przeciągając się na kanapie, popijając ulubioną kawę i czytając Vogue, to tylko w odpowiednim otoczeniu. Uwaga: z  MOYE zostaniemy pod kołdrą przez cały weekend.

MOYE_cover2

W marce najpierw urzekły mnie zmysłowe zdjęcia: trochę leniwe, nonszalanckie, jakby jedzenie makaroników, popijanie matchy i wylegiwanie się w jedwabnych halkach było czymś, co robimy na co dzień. A w zasadzie… dlaczego nie? Podoba mi się idea tego niewinnego hedonizmu i dbania o to, żeby dzień kończyć (i rozpoczynać) w odpowiednim towarzystwie. Od miękkiej bawełny, po luksusowe jedwabie: na razie w ograniczonej palecie kolorów, od zgaszonego, pudrowego różu, po klasyczną czerń. Czekam na ukochany granat i chodzący mi po głowie błękit. Wracając do marki: od niedawna możemy budzić się w otoczeniu jedwabnych poszewek (doskonałych dla naszej cery i włosów!). Z MOYE można śnić wyłącznie o truskawkach, prosecco i plażach pełnych flamingów. Dobranoc!

2579

Moyewww | fb | ig

Zdjęcia – materiały prasowe

BRAN – blob

Ostatnio blogowanie trochę mnie przytłacza: kiedy tylko mogę, uciekam sprzed komputera na długi spacer, poznaję okolicę i korzystam z pierwszych, wiosennych promieni słońca. Mam nadzieję, że te ostatnie dodadzą mi energii do pisania. Na razie rozbudziły noworoczne postanowienie powrotu do… biegania. A jeśli sport, to tylko w odpowiednim towarzystwie. Wiosną motywuje mnie BRAN.

unspecified-2

Kolekcje BRAN doceniam za to, że wyglądają… zwyczajnie. Prosta, czarna bluza, legginsy czy top nie krzyczą o tym, że właśnie wybieramy się na pilates albo squash. Podoba mi się ta nonszalancja i fakt, że wszystkie modele doskonale odnajdą się poza siłownią. Obok czerni są też charakterystyczne, białe kropki niczym z filmu o dalmatyńczykach. Czy tylko ja mam wrażenie, że BRANowe wzory wprowadzą trochę humoru wśród parkowych alejek i bieżni? Z chęcią zobaczyłabym jeszcze więcej eksperymentów. Czy na ten sportowy wybieg nie mogłyby wrócić cętki albo pasy niczym te u zebry? Ostatnio w modzie doceniam przede wszystkim dystans.

unspecified-3unspecified-4unspecified

BRANwww | fb | ig

Zdjęcia – materiały prasowe

Poniedziałkowy nastrój #5

Tęsknota za wiosną objawia się chyba w każdym moim wpisie i zdjęciu – trudno więc dziwić się, że w temacie ubrań jestem myślami już gdzieś przy kwietniowych spacerach. Tęsknię za trenczami – tymi luźnymi, mocno spinanymi w talii. Tęsknię za udającymi halki sukienkami i dużą biżuterią, której nie zakrywają czapki i szale. A to wszystko z zapachem zimy: połączeniem cynamonu, wanilii, paczuli. Na razie taki zestaw może pozostać tylko w strefie marzeń.

trencz-na-wiosne

trencz – Magda Floryszczyk / sukienka – natalia siebula / kolczyki – KOPI / buty – Baldowskiperfumy – Latoille 5

Do noszenia | pastele Blessus

7j58a3018a61ce4

Zestaw do skopiowania w całości – od fryzury, po biały manicure. Z Blessus pozostajemy w klimacie wiosennym.

Do posmakowania | Warszawski Lukier

zrzut-ekranu-2017-02-18-o-20-21-18

A jeśli przypadkiem będziecie w Warszawie, odwiedźcie Warszawski Lukier: dla słodkiego niczym krem wnętrza i kolorowych pyszności. W pastelach słodkich jak te z wybiegów.

Do posłuchania | Oh Wonder

MIMA MIMA FW 2016/17

Zima zdecydowanie nie jest moją ulubioną porą roku: całymi dniami mogłabym leżeć pod kocem, jeśli tylko ktoś zapewniłby mi odpowiednią ilość kawy, herbaty i ciastek. Koronki i cienkie jedwabie chowam pod licznymi warstwami. A gdyby dodać do nich dodatki, na myśl o których… robi się cieplej? MIMA MIMA może nie ogrzeje nas równie mocno co wełniany sweter, ale doskonale wpisuje się w jesienno-zimowe nastroje!

mimamima_set_03

Ukochany koc zamieniamy na plecak od MIMA MIMA: w przeciwieństwie do pierwszej propozycji, z dodatkami marki możemy iść na kawę albo spacer bez napotykania zdziwionego wzroku przechodniów. O ile w ogóle uda nam się wyjść z domu. Bo kiedy w ramiona wpadną nam takie akcesoria, trudno oprzeć się przed ich przytulaniem. Miękkie, syntentyczne futra Kamila Biskup – projektantka marki – zamknęła w formach najmodniejszych dodatków: plecaków (w dwóch rozmiarach), etoli, chokera. Chociaż w trendzie i w sezonie (czy możemy sobie wymarzyć lepszą futrzaną porę roku niż zima?), to z długim terminem ważności. Bo przecież będą pasować i do skórzanej kurtki, i dżinsowych szortów, a nawet zwiewnej sukienki. Zastanawiacie się, co jest najmodniejszą, słodką przekąską – muffinki, lukrowane ciasta, kolorowe makaroniki? Sama głosuję za przypominającymi marshmallows akcesoriami MIMA MIMA.

mimamima_set_04mimamima_set_02mimamima_set_05

MIMA MIMAwww | fb | ig

Zdjęcia – Krzysztof Królak, modelki: Bree & Zofia (Gagamodels),make-up: Paulina Kurowiak, dyrekcja artystyczna: Kamila Biskup

Michał Szulc – GASH SS20117

Pierwszy raz od bardzo dawna nie piszę o pokazie z pociągowego przedziału: nie uwierzycie, ale zdecydowanie trudniej jest się skupić na własnej kanapie niż podczas nocnej drogi do domu. Rozbiegane myśli krążą pomiędzy ubraniami: a jeśli mowa o kolekcji Michała Szulca, to przecież wiemy, że mamy do czego wracać. Jest też o czym pisać, bo GASH to całkiem przyjemna zapowiedź nadchodzącej wiosny.

low_michal-szulc_0151low_michal-szulc_0255

Do tej pory chyba każdy mój opis kolekcji Michała skupiał się na okryciach wierzchnich: szerokcih płaszczach, obszernych kurtkach, wiązanych w talii trenczach. Tym razem w mojej głowie zostały przede wszystkim sukienki: te niepokojąco krótkie i te kończące się tuż za kolanem, podkreślające sylwetkę i mocno ją ukrywające. Czasem głębokie wycięcia nabierały skromności w klasycznych żakardach i skromnych lnach, innym razem prześwitujące materiały i cienkie ramiączka nie próbowały nawet udawać, że w głowach mają dwuznaczne myśli.

low_michal-szulc_0304low_michal-szulc_0325low_michal-szulc_0336low_michal-szulc_0355low_michal-szulc_0407

Brak jednego, charakterystycznego printu (chociaż kilka schowało się we wzorzystych podszewkach) wynagradzają mi paski i pasy. Tym razem zastąpiły je tekstury: len i skóra uspokajały prześwity, kreszowany materiał dodawał więcej luzu. Kontrasty z materiałów przeskoczyły jednak przede wszystkim na estetykę. Kipiące seksualnością lata 90, czy raczej elegancja lat 50? Nic nie jest tu jednoznaczne, bo przecież najgrzeczniejszą nawet sylwetkę przełamują nowoczesne rozwiązania. Top, żakiet, spódnica (a raczej ich połowy) – czy Wy też macie ochotę wyjąć z szafy nożyczki? Nie oszukujmy się jednak, że to dzieło przypadku: przecież każde wycięcie w rękawie i nierówna linia były tutaj przemyślane. Dopracowane były także stylizacje: od srebrnych butów, po przyciemniane okulary. Sprzączki, grube bransolety, torebki (!), pierścionki – szkoda, że tym detalom nie  udało mi się przyjrzeć się nieco dokładniej. Za to oczy przymknąć wolałam, widząc nawiązania do trendów: im bliżej zagranicznych wybiegów, tym bardziej obco i jakoś nie na miejscu. Szulcowe asymetrie, luźne formy, od kilku sezonów mile przeplatane tymi zdecydowanie bliżej ciała, kojarzące się z Boom Boom Baltic fale i rozcięcia – to odsłona, której chciałabym zobaczyć więcej. Szulc wierny sobie, to Szulc najlepszy. Szczególnie w elektroniczym towarzystwie. Nie ujmując kolekcji: to właśnie muzyka V/O sprawiała, że nie chciałam, żeby ostatnia modelka opuściła wybieg (chociaż trudno było mi wysiedzieć na swoim miejscu). Czekanie na wiosnę stało się jakoś o wiele milsze.

low_michal-szulc_0441low_michal-szulc_0457low_michal-szulc_0474low_michal-szulc_0491low_michal-szulc_0511low_michal-szulc_0607low_michal-szulc_0700low_michal-szulc_0758

Zdjęcia – niezastąpiony Marek Makowski

Poniedziałkowy nastrój #4

 

W przeddzień mojego trzeciego, warszawskiego poniedziałku, w głowie wszystko układa się „po męsku” – najchętniej wyskoczyłabym z sukienki, a marynarkę zamieniłabym na luźny t-shirt. Zestaw idealny? Do czerni koniecznie w granatowym płaszczu – ten już jest w mojej szafie, a ja nie mogę się już doczekać wiosennej odsłony: cieńszych kurtek, prochowców, bomberek. Warszawę przemycam w detalu. Na przykład na skarpetkach, które mogłabym kupować nałogowo, a których… do niedawna nie nosiłam prawie wcale.

po-mesku_001

Okulary – VOTO eyewear, bluzka – DILIGENT, spodnie – Mariusz Przybylski, skarpetki – Kabak, buty – Paso a Paso

Do poczytania | Milk & Sun

1

Jeśli jeszcze nie znacie Milk & Sun, to czas najwyższy nadrobić zaległości. Dziewczyny przedstawiają nam nie tylko piękne wnętrza, ale przede wszystkim sylwetki niesamowicie zdolnych i kreatywnych ludzi. Czytanie takich wywiadów daje motywacyjnego kopa!

Czytajcie tutaj: Milk & Sun

Do noszenia | skarpetki FiORE

h-life-20-den

Nie żartowałam, kiedy wspominałam o skarpetkowej obsesji. Przy najbliższej okazji zaopatrzę się w te od polskiej marki FiORE. Na mojej liście, obok granatowo-czerwonych ze zdjęcia powyżej, jest jeszcze model w grochy i ten błyszczący niczym niebo w mroźny wieczór.

Do posłuchania | Sambor

Sambor to dla mnie synonim wakacji, a „Queen” nucę wracając z pracy. Na razie do koca i kubka herbaty, a już niedługo na leżak nad brzegiem Wisły.